Jezus wszystko przemienia

18.kwi.2014

Miłość i Miłosierdzie Jezusa!

Umiłowani w Chrystusie Panu Bracia i Siostry!
Mam na imię Andrzej, przyjeżdżam na spotkania z małej miejscowości Wilga na południe od Warszawy. Jestem szczęśliwym mężem i ojcem czwórki ślicznych dzieci. Świadectwo, które pragnę złożyć dotyczy mojego nawrócenia i łask, jakie otrzymałem na spotkaniach prowadzonych przez Wspólnotę MiMJ. Teraz mija rok odkąd usłyszałem o Czatachowej, ojcu Danielu i spotkaniach Wspólnoty.

Ja i moja rodzina byliśmy katolikami z rodzaju paciorkowców – od niedziel, od świąt, od paciorka do paciorka – wyklepane, zaliczone. Nic ponad to. Wiara sprowadzała się do rutyny. Nic więc dziwnego, że wkrótce zaczęły się problemy: nieporozumienia w rodzinie, ataki gniewu, dziwne choroby dzieci i moje, gdzie wkroczyła homeopatia. Pogrążenia dopełniła moja fascynacja muzyką metalową i zamiłowanie do filmów, zwłaszcza spod znaku horroru. Na słuchanie ulubionych grup i oglądanie filmów traciłem sporo czasu. Otrzymałem od Boga talent muzyczny, potrafię grać na różnych instrumentach i nieźle śpiewać choć nie mam przygotowania muzycznego. Niespełnione marzenia o graniu w zespole potęgowały moją pychę i frustrację. Przekleństwa rodzinne i obciążenia pokoleniowe zamykały resztę. 

 

Łaska nawrócenia z drogi prowadzącej na dno została nam dana przez Pana Boga niecałe dwa lata temu. Moja młodsza córka została dotknięta dziwną chorobą, nazwijmy to delikatnie dręczeniem.

W to, co działo się u nas w domu ciężko było uwierzyć nawet naszym rodzinom. Nie jest to jednak tematem tego świadectwa. Powrót na łono Kościoła Świętego został zapoczątkowany, przez uczestnictwo w nabożeństwach uzdrowienia i uwolnienia, spotkania z egzorcystami i co najważniejsze rozpalający się we mnie ogień Jezusa do duchowego /modlitewnego rozbudzenia naszej parafii. Narodził się pomysł zawiązania diakonii muzycznej dorosłych oraz przepięknej diakonii dziecięcej – talenty muzyczne od Pana wybuchły z potężną energią. Po odbytych Rekolekcjach Odnowy wraz z żoną i grupką przyjaciół szukaliśmy dla siebie miejsca w Szkole Nowej Ewangelizacji oraz Odnowie w Duchu Św. Dostawaliśmy jednak wyraźne znaki, że to nie miejsce dla nas. W międzyczasie usłyszeliśmy o spotkaniach organizowanych w Olsztynie i tu w Częstochowie przez Wspólnotę MIMJ. Po odsłuchaniu pierwszego nagrania już wiedzieliśmy…

Naszą małą grupką przyjechaliśmy na ubiegłoroczne spotkanie kwietniowe w Olsztynie i do Wilgi powróciły już zupełnie inne osoby. Od tamtej pory przyjeżdżamy przynajmniej raz w miesiącu. Moja żona zaczęła organizować wyjazdy z naszej parafii, busy, autobusy, raz jedno i drugie. To, co się dzieje jest nie do opisania. Są nawrócenia, uzdrowienia, łaski Pana Jezusa i od Matki Maryi dla starszych i młodych. Widziałem, z jaką mocą działa miesięcznik Wspólnoty „Ogień Jezusa”. Wierzę, że te osoby też tu staną w swoim czasie.

Po pierwszym spotkaniu, umocnionym kolejnym spotkaniem majowym dla młodych rozpoczął się u mnie proces uwalniania, otrzymałem od Pana wiele pięknych łask – modlitwa językami, dar czytania, rozumienia i tłumaczenia Słowa Bożego, pogłębione przeżywanie nabożeństwa i inne do, których potrzebuję pełnego rozeznania. Moje zniewolenia, czyli muzyka i filmy przestały się liczyć, do kosza poszły setki płyt i czasopism. Miejsce to zostało wypełnione muzyką chwały, uwielbienia i dziękczynienia, piękną literaturą katolicką i przede wszystkim żywą chęcią i potrzebą modlitwy i adorowania Pana Jezusa. Jednym stwierdzeniem mógłbym rzec, iż moja wiara została umocniona do tego stopnia, gdzie wierzyć równa się wiedzieć.

Na ostatnie spotkanie otwarte w styczniu przyjechałem z bardzo chorym kolanem. Pierwszy poważniejszy sygnał o chorobie pojawił się tuż przed Świętami. Potem drugi bardziej bolesny, zaś ten był trzeci i uniemożliwił mi poprawne chodzenie i normalne funkcjonowanie. Ze wstępnych ogólnych badań nic nie wynikało, zaś miałem poznanie o pogłębiającym się urazie mechanicznym tego kolana i polecenie wizyty u ortopedy. Podczas drugiej części spotkania staliśmy naszą grupką na zewnątrz. W trakcie modlitwy Uwielbienia doznałem około 5 minutowego wrażenia ciepłego intensywnego masażu tego kolana. Niedowierzałem, choć duchowo ogarniała mnie radość, myślałem o skurczu mięśni na skutek zimna, ale logika odrzucała 5 minutowy i przyjemny skurcz mięśni tam, gdzie praktycznie jest ich niewiele. Po chwili ojciec Daniel mówi: Pan Jezus uzdrawia chore kolana i stawy – i wszystko jasne. Chwała Panu.

Dziękuję Bogu Najwyższemu za wspaniały dar kapłaństwa dla ojca Daniela. Pragnę podziękować przecudnej diakonii muzycznej, której posługa śpiewem rozbudziła we mnie żar tej właśnie modlitwy, ukształtowała charakter i nadała kierunek mojej posłudze, oraz wszystkim znanym mi członkom Wspólnoty, w których oczach zawsze widzę prawdziwą Miłość I Miłosierdzie.

Spotykam się ze stwierdzeniami, po co tam jeździcie, przecież Bóg jest i działa wszędzie jednakowo. Otóż lubię myśleć o sobie, jak o takiej zamkniętej metalowej konserwie, która trochę przeleżała i zaśniedziała. Sam swoją mocą nie umiałem właściwie się otworzyć, potrzebowałem do tego otwieracza, którym są te właśnie spotkania. Owszem, czasami otwieracz działa szybko i sprawnie, a czasem z mozołem i powoli – najważniejsze, że działa.

Niestety, przepiękny dar nawrócenia posiada w moim przypadku również smutną stronę. Duszpasterze naszej parafii nie rozumieją potrzeby naszych serc, potrzebę kapłana prowadzącego, spowiednika duchowego, kapłana otwartego na działanie Ducha Świętego, który poprowadziłby mnie i naszą grupę, Wiem, że ten problem dotyczy wielu z nas. Jesteśmy postrzegani jako osoby „nawiedzone”, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Dlatego proszę o wzmożoną modlitwę za kapłanów naszych parafii, o otwartość serc, moc Ducha Świętego i miłość Maryi dla naszych kochanych duszpasterzy.

Teraz przyjeżdżam na spotkania by modlić się za innych, rodzinę, znajomych ale przede wszystkim by uczyć się, poznawać i nieść dalej Miłość i Miłosierdzie, bo choć gram i śpiewam na Chwałę Pana nie chcę być jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Amen. Chwała Bogu Najwyższemu.

Czytaj również

W obronie ks.Michała Olszewskiego

W obronie ks.Michała Olszewskiego

Umiłowani Siostry i Bracia na początku Wielkiego Tygodnia został bezprawnie zatrzymany Ks. Michał Olszewski, Sercanin, prawy i oddany Bogu i wiernym Kapłan. Próbują zniszczyć Tego Kapłana ludzie bez sumienia. Stańmy w obronie Ks. Michała modlitwą i dobrym słowem....